Aborcja - dzieci usunięte

czyli jak patrzeć, gdzie patrzeć, czego szukać

Aborcja - dzieci usunięte

Postautor: Sławomir » 04 lipca 2008, 14:01

Dzieci usunięte

Dla wielu rodzin i związków dzieci usunięte stają się losem szczególnym. Jeśli wejdziemy z nimi w rezonans i pozwolimy im połączyć się z nami, będą czuły się w rodzinie na właściwym miejscu. Zamiast stawać się złym losem, jak to czasami się zdarza, stają się dobrym losem.

W związku z tym, co napisałem powyżej ważne jest zdanie sobie sprawy z czegoś ważnego.
Zła nie jest aborcja sama w sobie. Dla dziecka straszne nie jest to, że zostało usunięte, a to że chciano się go pozbyć.

Kiedy przyjrzymy się biegowi życia, nie tylko naszemu, ale życiu tak w ogóle, zauważamy: życie toczy się dalej, bo inni umierają. Ci, którzy umierają są w służbie życia. Również usunięte dziecko na poziomie swojej duszy – bo ono dusze ma – jest wzięte w służbę życiu.

Jest taki piękny sonet R.M. Rilkego ze zbioru sonetów do Orfeusza, który poświęcony jest młodej tancerce, która wcześnie umarła. Wiersz brzmi mniej więcej tak:
I prawie dziewczę była wschodzące
Ze szczęścia w pieśni i śpiewie
Jaśniała przejrzyście przez swój woalkę wiosenną
I uczyniła sobie z mego ucha posłanie


Tak więc Orfeusz śpiewa, a zmarła pobrzmiewa w jego uchu. Przysłuchuje się z niego uśpionemu światu. Rilke opowiada w tym sonecie też o sobie: wszystko, co mi się przydarza, co czuję i postrzegam – ona to też postrzega poprzez mnie. Potem pyta: Gdzie jest jej śmierć? Zobacz. Ona odrodziła się mimo że zasnęła. Uśpiła tylko swój świat.
Ona pozostaje w łączności ze wszystkim, co się wydarza. Czy czegoś jej brakuje? Może jej czegoś w tej sytuacji brakować?

Jeśli uda nam się usunięte dzieci uśpić w naszym uchu i wsłuchamy się w pieśń Orfeusza, staniemy się z nimi jednym a one niczego z tego, czym jest życie nie stracą.

Mówiąc o tym nie tylko mam przed obliczem ojca i matkę usuniętego dziecka. Ja patrzę o wiele szerzej i łączę się z o wiele większą całością. Z tego wypływa inne szczęście, pełnia szczęścia właściwie, w którym żywi i umarli połączeni ze sobą płyną coraz dalej i dalej przez życie jako całość.
Sławomir
 
Posty: 802
Rejestracja: 01 lipca 2008, 19:02
Lokalizacja: Poznań

skutki aborcji

Postautor: Sławomir » 20 listopada 2008, 15:03

Po aborcji, związek kończy się.

Choć partnerzy poprzez ten czyn zostają połączeni w więzi na zawsze.
Wina jest niepodzielna i wspólna jednocześnie, ale skutki aborcji, matkę dziecka obciążają bardziej. Bo nawet jeżeli oboje rodzice o tym decydują, to i tak musi tego dokonać matka. Ma większy wybór, zawsze może aborcji odmówić (i ponieść konsekwencje). Ojciec dziecka takiej możliwości nie ma.

Test na ustawieniu:
Na pytanie "jaka płeć dziecka?" - odpowiedź, np. dziewczynka - matka jest uwolniona.
Gdy matka powie "nie wiem&", jest zamknięta. Nie wolno pracować.

Skutki:
- ruch w duszy matki - w kierunku utraconej części ciała. Matka podąża w śmierć. Na ustawieniach patrzy w podłogę. Nie umie cieszyć się życiem
- Ojciec - stracone szczęście - w dziecku jest połowa ojca. Usuwając dziecko, kobieta usuwa nie tylko część siebie, ale i ojca dziecka.
- poronienie w następnej ciąży - następne dziecko robi to za matkę, a także ze strachu - nie czuje się bezpiecznie.


Rodzice chcą pozbyć się winy, która jest ciężarem. Robią wszystko, by było źle - choroba, śmierć, źle się im powodzi (Gdy się umiera, czuje się lepiej).


Rozwiązanie:
- W ustawieniu matka mówi "Zabiłam Cię" co jest przyjęciem winy, zaakceptowanie tego co jest - wtedy jest uwolniona.
Sławomir
 
Posty: 802
Rejestracja: 01 lipca 2008, 19:02
Lokalizacja: Poznań

Aborcja i Sprawiedliwi

Postautor: Sławomir » 03 października 2016, 11:05

Aborcja i Sprawiedliwi

Jedną z podstawowych zasad pomagania (a także relacji) zawarta jest w słowach:
„Nie mów mi jak mam żyć, bo za mnie nie umrzesz”.

Mówienie, radzenie innym co mają zrobić i jak mają żyć, to przeniesienie relacji rodzic – dziecko. W dodatku w temacie aborcji komunikat oparty jest na lęku (jeśli dokonasz aborcji będziesz „zła”, nie pójdziesz do nieba).

Kim są Sprawiedliwi? To Ci, którzy chcą być „dobrzy”. Wyrzekający się wszystkiego co „złe” (grzechu). Nie potrafią wytrzymać swojej bezradności wobec czegoś, na co nie mają wpływu.

Bycie Sprawiedliwym daje złudne wyobrażenie, że można żyć niewinnie, nie ponosząc konsekwencji. Niewinne są tylko dzieci. Dorośli mają świadomość, że dzielenie życia na „dobro” (życie) i „zło” (śmierć) jest tylko dziecięcym wyobrażeniem. Każda czynność, decyzja, niesie konsekwencje za które dorosły człowiek i tak poniesie odpowiedzialność. I każdy sam (jako dorosły) musi zdecydować jakie konsekwencje wybiera. Nawet gdy obie decyzje będą bolały.

Sprawiedliwi, nie będąc stroną, wchodzą w cudze życie i relacje (kobieta – gwałciciel, kobieta – upośledzone dziecko) i uzurpując sobie prawo reprezentowania ofiary (kto jest ofiarą?), wysyłają policję, prokuraturę i sądy by ukarały rzekomego sprawcę. W jaki sposób kara wyrównuje krzywdę? Zamyka tylko drogę do wyrównania i pojednania.
Sławomir
 
Posty: 802
Rejestracja: 01 lipca 2008, 19:02
Lokalizacja: Poznań


Wróć do To co działa w nieświadomości

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron