TO co działa

Po co to wszystko

TO co działa

Postautor: Sławomir » 22 maja 2009, 18:43

TO co działa jest zawsze ciche, niepozorne i niewidoczne.

To co działa, działa wtedy, gdy nikt nie patrzy.

To co działa pozwala mieć wpływ na rzeczywistość.

Nie ma w tym splendoru, sławy, chwały, uznania (to dostają ci, którzy głośno krzyczą)

Przykład?
Najlepszym przykładem jest sytuacja, gdy w obliczu jakiegoś problemu dostajemy wgląd i go prezentujemy. Inni go kwestionują, stawiają zarzuty.
Po jakimś czasie ktoś inny prezentuje nasz pomysł i zyskuje uznanie.
"Wychodzi na nasze", jest nam przykro, że ktoś skradł nam pomysł, że ktoś inny się wyróżnił i został nagrodzony.

Jeżeli zrezygnujemy z łechtania naszego Ego, będziemy mogli mieć wpływ na rzeczywistość.

I ta chwila jasności umysłu, mocy i wiedzy - wystarczy.
Jak nauczał Don Juan
Sławomir
 
Posty: 802
Rejestracja: 01 lipca 2008, 19:02
Lokalizacja: Poznań

TO CO DZIAŁA w ustawieniach hellingerowskich

Postautor: Sławomir » 20 listopada 2014, 19:58

TO CO DZIAŁA w ustawieniach hellingerowskich

Bert Hellinger powiedział kiedyś że stosuje „to co działa”.
Powstają pytania „co działa?, kiedy działa?, jak działa?”
Zakładają że można dokonać ZMIANY.

Różne są koncepcje naukowe psychologii, ale do mnie przemawia poniższa klasyfikacja poziomów zmian:
1. zmiana na poziomie behawioralnym,
2. zmiana na poziomie poznawczym,
3. zmiana na poziomie intrapsychicznym (głównie psychodynamika)
4. zmiana na poziomie relacji (analiza trasakcyjna, praca ze skryptami, psychologia społeczna)
5. zmiana na poziomie systemowym
i od siebie dodam:
6. zmiana na poziomie duchowym

Ustawienia hellingerowskie są oczywiście na poziomie duchowym, ale działają także na innych (ustawienia rodzinne były systemowe).
- gdy klient na/po ustawieniu robi wielkie „wow”, to znaczy, że zaszły w nim wielkie zmiany na poziomie poznawczym. Ma wtedy potrzebę opowiadania, więc na przegadaniu się kończy.
- gdy w ustawieniu tematem jest „przerwany ruch do matki”, to na pierwszy rzut oka możemy powiedzieć, że chodzi o relację (self-obiekt), ale ustawienia to tylko pierwszy krok. To temat osobisty i raczej na kilkuletnią terapię psychodynamiczną.
- gdy w ustawieniu pojawia się temat relacji, szczególnie damsko-męskich, to ustawienia mogą doprowadzić do pojednania i wyrównania na poziomie duchowym. Nie zastąpią jednak świadomej analizy gier, współuzależnienia i skryptów, uważnym obserwowaniu swojej roli w „trójkącie dramatycznym Karpmana”, czy obserwacji kontekstu związku (np jeżeli związek oparty jest na walce o władzę, to władzę ma ten, komu mniej zależy)
- gdy pojawia się temat naszego miejsca w rodzinie/systemie (np. gdy matkujemy naszej matce, lub stoimy na miejscu ojca) zmiany są od razu. Dla wielu ludzi trwają tylko przez chwilę, gdyż nie potrafią ustać w swoim miejscu. Głównie za przyczyną braku umiejętności kontroli (regulacji) swoich impulsów lub popędów (a to można zmienić na terapii behawioralnej lub psychodynamicznej). Zmiany systemowe zwykle następują w jednostkach miary „pokolenie” lub dwa pokolenia.
- zmiany na poziomie duchowym nie mają żadnych zasad, gdyż „duch” nie zna pojęcia czas, przestrzeń, związek przyczynowo-skutkowy. To poziom transcendencji, innej rzeczywistości. Duchowość to patrzenie w przeszłość, w śmierć (słowa Berta). Co tu można zmienić? Można tylko patrzeć jak coś odchodzi...

Z innych obserwacji zmian
- gdy pracujemy z chorobą za którą stoi ktoś wykluczony (np z nowotworem), to zwykle zmiana widoczna jest tuż po ustawieniu. Jest to złudzenie. Bez ustawień choroby mają taką cechę, że następuje samoistna REMISJA, czyli zanik objawów. Ustawienie, czyli praca z „psyche” może taki efekt wywołać (placebo też), ale nie świadczy to o zmianie. Objawy powracają. Bert zaleca w takich przypadkach powitać chorobę jak starego znajomego i prosić by była życzliwa...
- gdy pracujemy z traumami ustawienia są na pierwszy rzut oka idealne. Słynne „tak było” rozwiązuje problem. Potem okazuje się że duchowo jest zmiana, ale trauma w ciele dalej siedzi i np. zgwałcona kobieta bez pracy z ciałem zmiany nie wprowadzi.

Na ustawienia przychodzą głównie ludzie „dysocjacyjni”. Kręci ich ta „inna, wyższa, duchowa rzeczywistość”. Oprócz nich ludzie o oralnej strukturze charakteru (lub w regresji oralnej). To Ci którzy wierzą w cudowne metody (np odchudzania), które za nich rozwiążą problemy.

Babcia mówiła „wiara czyni cudnie, jeden tyje, drugi chudnie”. Jeżeli tak będziemy podchodzić do ustawień, zmian się nie doczekamy. Zmiany wymagają samomotywacji, uważności, czasu i wysiłku. Ustawienie za nas tego nie załatwi. Życie zaczyna się po zakończeniu ustawienia.
Sławomir
 
Posty: 802
Rejestracja: 01 lipca 2008, 19:02
Lokalizacja: Poznań


Wróć do Misja

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron