Pożądanie seksualne jako proces systemowy

ustawienia rodzinne: klasyczne, duchowe, ruch ducha,

Pożądanie seksualne jako proces systemowy

Postautor: Sławomir » 21 listopada 2010, 18:49

Pożądanie seksualne jako proces systemowy
DAVID SCHNARCH
cyt za: "Terapia zaburzeń seksualnych" pod red. Sandra R. Leiblum Raymond C. Rosen GWP 2005, str 43-54

Przyjrzyjmy się dwóm prostym zasadom, które ukazują systemową naturę pożądania seksualnego.


Zasada 1 - Silne i słabe (seksualne) pożądanie to pozycje zajmowane w systemie.
Pozycje te ujawniają się w trakcie każdego sporu. Często silne lub słabe pożądanie nie jest wyrazem stałych cech osobowości. W wypadku każdej indywidualnej cechy, która potencjalnie prowadzi do problemów z pożądaniem seksualnym, można znaleźć przykłady, kiedy problemy się nie ujawniają (np. ortodoksyjna religijność, brak wiedzy o seksie, przemoc seksualna, gniew, stres, problemy z bliskością). W innych przypadkach trudności seksualne ujawniają się dopiero wtedy, gdy cechy te uaktywniają się w wyniku tego, co się dzieje w związku.
Określenia „słabe" i „silne" pożądanie zawsze są względne. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy zaczynają się problemy. Poza tym ten sam określony poziom pożądania seksualnego człowieka może uczynić z niego bardzo namiętnego partnera w jednym związku, a w drugim - partnera o słabszym poziomie pożądania. Duże znaczenie ma odmienna dynamika w nowym związku - szukamy często na przykład nowego partnera, który będzie bardziej od nas zależny. W wielu parach, w miarę rozwoju związku, pozycje się zmieniają. Ponadto partnerzy zajmują odmienne pozycje na linii silne - słabe pożądanie w stosunku do rozmaitych aspektów. Partner bardzo zainteresowany seksem może być znacznie mniej zaangażowany w bliskość, we wspólne życie, w posiadanie lub dyscyplinowanie dzieci czy też w wydawanie pieniędzy.
Gdy uznamy, że silne i słabe pożądanie to pozycje systemowe ujawniające się w każdym związku w odniesieniu do każdego aspektu, przestaniemy oskarżać partnera o słabszym pożądaniu seksualnym i zamiast tego zawrzemy zrównoważony sojusz (postawę zróżnicowaną) z obojgiem partnerów. Dzięki temu pary będą mogły także wykorzystać swoje doświadczenie zdobyte dzięki zajmowaniu się problemami pożądania seksualnego przy innych zagadnieniach. Co najważniejsze, takie podejście umożliwia integrowanie terapii seksualnej, małżeńskiej i indywidualnej oraz zajęcie się problemami często występującymi w związkach (np. seks, bliskość, pieniądze, dzieci i teściowie), których rozwiązanie wymaga raczej różnicowania (niż poprawy komunikacji lub zawarcia kompromisu). W rezultacie zyskujemy bardzo skuteczne i wieloaspektowe podejście do terapii małżeńskiej7 .
Jak można rozpoznać w seksie pozycje: silne pożądanie - słabe pożądanie? Wyobraźmy sobie następującą sytuację: partner A opiera ocenę tego, czy sprawdza się w seksie, na tym, czy zdoła zaspokoić partnera. (Nazywamy to odzwierciedlonym poczuciem tożsamości, co jest przejawem słabego zróżnicowania). Partner A traktuje słabe pożądanie seksualne (lub jego brak) partnera B jako negatywne odzwierciedlenie. Jednocześnie partner B traci zainteresowanie seksem, gdy czuje, że A zależy raczej na tym, by dobrze wypaść niż być z B. (B jest także zależny od odzwierciedlonego poczucia tożsamości, potrzebuje pełnej uwagi A, by czuć się ważnym lub mieć poczucie bezpieczeństwa). Partner A nie wie, jak rozumieć seksualną obojętność B, oskarża siebie albo uważa, że winny jest B lub przeszłość. (Tak postępują ludzie z odzwierciedlonym poczuciem tożsamości). Cały ten proces odbija się negatywnie na pożądaniu seksualnym osób będących w związku.
Niestety, możliwe są dalsze komplikacje. Słabe pożądanie seksualne może sprzyjać dysfunkcjom seksualnym, a problemy ze sprawnością seksualną jednego z partnerów mogą wprowadzać nudę seksualną i jeszcze bardziej osłabiać pożądanie. Dysfunkcje seksualne często niszczą intymność, ponieważ partnerzy, zamiast koncentrować się na sobie nawzajem, myślą o swoich lękach i o ewentualnych niepowodzeniach. U każdego z partnerów pożądanie może osłabnąć, co pozwala mu na uniknięcie frustracji i rozczarowania. Zwróćmy uwagę na to, że przyczyna nie leży w jednym z partnerów, oboje mają wpływ na taką sytuację. Pozytywne jest to, że można wykorzystać ten sam system, by zwiększyć zdolność partnerów do doświadczania pożądania, poprawiając poziom funkcjonowania ich związku i jego jakość.

Zasada 2 - Partner z mniejszym poziomem pożądania seksualnego zawsze kontroluje seks .
Partner taki kontroluje nie tylko częstotliwość kontaktów seksualnych, ale także przebieg i rodzaj zbliżeń. Nawet gdy partnerzy zamieniają się systemowymi rolami, zasada ta nadal obowiązuje. Odnosi się także do innych kwestii wymagających świadomej współpracy partnerów (np. do posiadania dziecka).
Teraz wyobraźmy sobie jedną z milionów słabo zróżnicowanych par. Partner o słabszym poziomie pożądania nie tylko kontroluje seks, ale także samopoczucie drugiego partnera - niezależnie od tego, czy jest to działanie świadome, zamierzone i czy zdają sobie oboje z tego sprawę. Dzieje się tak dlatego, że partnerzy w tym związku pragną, by druga strona w pozytywny sposób odzwierciedlała ich poczucie tożsamości. Gdy partner odczuwający słabsze pożądanie odmawia seksu, druga osoba czuje się kontrolowana i niechciana. Paradoksalnie, partner z mniejszym poziomem pożądania czuje dyskomfort, choć jednocześnie stara się być odpowiedzialny za kontrolowanie tego, jak funkcjonuje partner (i związek). Często chce po prostu mieć poczucie, że panuje nad sobą. Obserwowałem wiele związków, w których partner czujący słabsze pożądanie był bardziej seksualnie aktywny w innych związkach niż partner czujący silniejsze pożądanie. Partner silniejszy czuje dumę ze swego wyższego statusu w relacji, ale partner słabszy widzi wszystko zupełnie inaczej. W grę wchodzą bardzo silne uczucia, partnerzy nie potrafią wyjść poza swoje subiektywne doświadczenie, toteż ten naturalny proces systemowy często prowadzi do powstawania problemów z pożądaniem.
Opisujemy tu zjawiska normalne - nie mówimy o żadnych zaburzeniach. Przyjmując taki punkt widzenia, możemy wyjaśnić, dlaczego spontaniczne próby rozwiązania problemu podejmowane przez pary tak często kończą się niepowodzeniem. Partner silny, by wzmocnić swoje osłabione poczucie tożsamości, stara się „wyleczyć" partnera słabego i/lub atakuje go, powodując nasilanie się problemu . Partner z niższym poziomem pożądania już się pogodził ze swoim brakiem kompetencji seksualnych i ma niewiele do stracenia. Poprawa jest często uznawana za sukces partnera silniejszego i służy jako kolejny dowód na to, że drugi partner był „niesprawny". Partner silniejszy stara się zyskać przewagę, stając się bardziej aktywny, partner słabszy natomiast kontroluje proces (świadomie lub nie), podejmując znacznie mniejsze wysiłki. Pacjent słabszy ma niewiele do stracenia i niewiele do zyskania, toteż przyjmuje postawę pozornej akceptacji swoich niedoskonałości; wydaje się, że nie ma motywacji do tego, by coś się zmieniło, choć przez lata żywi urazę. To jeszcze bardziej frustruje partnera silniejszego, który, niezadowolony, zazwyczaj staje się (1) jeszcze bardziej bierny i obojętny niż jego partner, (2) bardziej nalega na częste stosunki seksualne lub (3) angażuje się w związki pozamałżeńskie.
W dziedzinie terapii małżeńskiej i rodzinnej takie nieseksualne interakcje noszą nazwę niewłaściwych hierarchii władzy (Haley, 1976). Niewłaściwe hierarchie władzy nie powstają z powodu gniewu i nieświadomej urazy, ale na skutek prób ochrony siebie i dostosowywania się do trudności i słabości drugiej strony. Tworzenie się takie struktur władzy towarzyszących problemom z pożądaniem seksualnym to jeden z licznych nieuniknionych paradoksów w emocjonalnie zaangażowanych związkach (Schnarch, 1989b, 1991). Na przykład wielu z nas chce, by ktoś nas pragnął, ale na bardziej podstawowym poziomie potrzebujemy, by inni nas potrzebowali. Boimy się także wykorzystania ze strony tych, którzy nas potrzebują. Dopóki potrzebujemy, by inni nas potrzebowali, nie potrafimy prawdziwie pożądać, nigdy nie jesteśmy pewni, czy jesteśmy pożądani dla nas samych. Często też zaprzepaszczamy szansę pojawienia się pożądania w związku, podejmując działania, które mają nas zapewnić, że jesteśmy potrzebni. By rozwiązać nieuniknione paradoksy związane z pożądaniem seksualnym, trzeba zastosować bardziej kompleksowe strategie (na metapoziomie), a takie strategie zazwyczaj obejmują konieczność osobistego rozwoju. Pożądanie to proces systemowy, pobudzany i modulowany przez różnicowanie, które sprawia, że w związkach mamy do czynienia z procesem rozwoju.

Różnicowanie: alternatywny paradygmat terapii seksualnej
Przyjrzymy się teraz bliżej pojęciu różnicowania, abyśmy mogli omawiać pożądanie jako zjawisko systemowe właśnie z punktu widzenia różnicowania.
W terapii zaburzeń pożądania seksualnego, zarówno przed publikacją prac Kaplan, jak i później, dominowały (z nielicznymi wyjątkami) różne warianty teorii przywiązania, teorii relacji z obiektem, psychoterapii psychodynamicznej. Te same podejścia wyznaczają też kierunki terapii małżeńskiej. Prezentowane przeze mnie podejście drugiej generacji nazywam seksualnym tyglem. Zakładam w nim, że różnicowanie to podstawowa siła napędowa ludzkich relacji, zwłaszcza jeśli dotyczy sfery seksu i bliskości w trwałych związkach. Podejście to jest pierwszym zastosowaniem teorii różnicowania (pierwotnie sformułowanej przez terapeutę rodzinnego, Murraya Bowena, 1975, 1978) do zintegrowanej terapii seksualno-małżeńskiej.
Różnicowanie zakłada zdolność do rozróżniania, rozwijania i równoważenia dwóch podstawowych sił życiowych: potrzeby bliskości i kontaktu z innymi oraz pragnienia zyskania własnej niepowtarzalnej tożsamości i kierowania własnym przeznaczeniem. Różnicowanie odgrywa ważną rolę w trwałych, opartych na zaangażowaniu emocjonalnym związkach, gdyż splatają się w nich te dwa podstawowe ludzkie popędy: potrzeba przywiązania i odmowa podporządkowania się tyranii. Partnerzy stale się ze sobą zmagają i starają się osiągnąć równowagę między jednością i przeciwstawieniem się dominacji, zwłaszcza w kwestiach pożądania seksualnego. Jednak niewiele osób dostrzega, że jest to proces prowadzący do samorozwoju.
Różnicowanie jako cecha osobowa przejawia się poprzez:
· utrzymywanie wyraźnego poczucia własnych granic w sytuacji bliskości (fizycznej i emocjonalnej) z innymi ważnymi dla nas osobami,
· radzenie sobie z własnymi lękami,
· nieuleganie lękom innych ludzi,
· godzenie się z dyskomfortem w imię rozwoju.
Jednak różnicowanie to pojęcie z definicji zarówno relacyjne, jak i procesowe. Posługujemy się nim, mówiąc o parze, rodzinie, terapeutach i samym procesie terapii. Ludzie lepiej zróżnicowani mogą tolerować bliższe związki z bardzo cenionym partnerem i ani nie czują się kontrolowani, ani nie tracą poczucia odrębności (czyli występuje u nich stabilne poczucie tożsamości). Mogą się zaangażować w związek z partnerem i nie czują się od niego uzależnieni, mają większą zdolność do doświadczania bliskości, uczuć erotycznych, przeżywania namiętności i okazywania troski. Osoby dobrze zróżnicowane bardziej zwracają uwagę na potrzeby partnerów i potrafią się poddać ich wpływom, ponieważ stabilne poczucie tożsamości to tożsamość przenikalna. Ludzie, których poczucie tożsamości i regulacja emocji są ukierunkowane na potrzeby partnerów lub związku, rzadko godzą się na wzajemną wymianę, gdyż taka wymiana wymaga przenikalności i tolerowania frustracji dla dobra innych.
Różnicowanie dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Mężczyźni często wycofują się ze związku, by zachować poczucie tożsamości, a kobiety często poświęcają poczucie tożsamości, by utrzymać związek. Różnicowanie dotyczy tych kobiet i mężczyzn, którzy odbiegają od stereotypów związanych z płcią, odnosi się także do osób o orientacji homoseksualnej. Wiele zagadnień dotyczących kontroli pożądania seksualnego w parach lesbijskich i gejowskich nie ma związku z płcią partnerów. Zdolność do różnicowania to zdolność do utrzymania lepszej relacji ze sobą oraz z partnerem. Oznacza to, że potrafimy przeżywać uczucia, a nie jesteśmy przez nie zniewoleni.
Problemy z pożądaniem seksualnym są często definiowane jako skutek braku więzi emocjonalnej (brak intymności, lęk przed porzuceniem). Jednak to, co często błędnie określa się jako zaburzenie braku przywiązania, jest tak naprawdę emocjonalnym zlaniem (brakiem zróżnicowania). Większe zróżnicowanie pozwala na budowanie głębszych więzi (bliskości i wzajemności), trzeba jednak pamiętać o tym, że przeciwieństwem różnicowania wcale nie jest brak więzi, lecz raczej więź bez zachowania odrębności - zlanie emocjonalne. Podejścia oparte na koncepcji różnicowania pozwalają na zawarcie dobrego sojuszu z pacjentami, gdyż brak różnicowania (zlanie emocjonalne) nie jest patologią .
Wprawdzie zlanie emocjonalne nie jest samo w sobie niczym złym, ale wywiera silny wpływ na pożądanie seksualne, gdyż wspiera zapożyczone funkcjonowanie. (Zapożyczone funkcjonowanie różni się od wzajemności tym, że minimalizuje funkcję „dawcy", a wzmacnia pozycję „odbiorcy". Wzajemność wzmacnia równolegle pozycje obu partnerów). Zapożyczone funkcjonowanie zazwyczaj wpływa na relacje seksualne - na przykład partnerzy czują się bardziej atrakcyjni, gdy ich współmałżonkowie okazują pożądanie (pozytywnie odzwierciedlają ich poczucie tożsamości). Zapożyczone funkcjonowanie to zjawisko zrozumiałe, powszechne i początkowo może wcale nie wywoływać uczucia dyskomfortu. Często jednak powoduje osłabienie pożądania seksualnego, gdyż pacjent odczuwający słabsze pożądanie seksualne czuje się wykorzystywany i pozbawiony energii. Jedna ze strategii terapii seksualnej opartej na koncepcji różnicowania polega na osłabieniu zlania emocjonalnego.
Wróćmy do tego, w jaki sposób przejawia się różnicowanie - gotowość i zdolność do radzenia sobie z własnymi lękami oraz godzenie się z dyskomfortem w imię rozwoju w dużym stopniu wpływają na szansę kształtowania własnego losu. Podobnie zdolność do konfrontowania samego siebie, potwierdzania siebie i samouspokajania (czyli samoregulacji) to często ważniejsze determinanty długotrwałego pożądania seksualnego i stabilności związku niż empatia, komunikacja i wzajemne potwierdzanie własnej wartości. Dlatego rozwiązywanie problemów z pożądaniem seksualnym zależy raczej od gotowości partnerów do godzenia się z dyskomfortem, niż od tego, jak bardzo są szaleni, lub od tego, na ile wzajemnie się ranią .
Takie rozumienie lęku to kolejna zmiana paradygmatu. Poczynając od leczenia dysfunkcji seksualnych wprowadzonego przez Mastersa i Johnson, konwencjonalna terapia seksualna zazwyczaj koncentrowała się na redukcji lęku. Oparta na różnicowaniu terapia seksualno-małżeńska skupia się raczej na wzmacnianiu odporności emocjonalnej i podkreśla znaczenie tolerowania lęku, co powoduje, że korzysta się z innych założeń terapeutycznych, obiera się inne cele, stosuje inne metody interwencji i uzyskuje inne wyniki. Na przykład w podejściu tym terapeuta ma podejmować próby zwiększania odporności i zachęcać ludzi, by ujawniali to, co w nich najlepsze. Terapeuta odwołuje się do integralności ludzi, nie koncentruje się zaś na ich lękach, na tym, co ich rani, i na deprywacjach z okresu dzieciństwa . Towarzyszy temu przechodzenie od podejść opartych na doznaniach zmysłowych do takich, które kładą nacisk na rozwój osobisty i bliskość (Schnarch, 1989a).

Dlaczego różnicowanie odgrywa ważną rolę w seksie, pożądaniu i bliskości?
Wróćmy teraz do dyskusji o pożądaniu i systemach seksualnych, patrząc na te zagadnienia z perspektywy różnicowania. Różnicowanie jest niezbędne do utrzymania bliskości, erotyzmu i pożądania seksualnego w długotwałych związkach. Inaczej mówiąc, w podejściu zwanym tyglem seksualnym problemy z pożądaniem uznajemy za naturalne i nieuniknione przejawy ludzkiej ewolucji na poziomie indywidualnym, diadycznym i gatunkowym.

Zasada 3 - Gra wstępna pary to negocjowanie poziomu i rodzaju bliskości, erotyzmu i znaczenia aktu seksualnego, który ma potem nastąpić; w tym wypadku indywidualny opór ma duże znaczenie (Schnarch, 1997).
Od poziomu zróżnicowania (wyraźne granice tożsamości, samouspokajanie, nieuleganie lękom innych i godzenie się z dyskomfortem w imię rozwoju) zależy to, co się wydarzy w trakcie aktu seksualnego, a co ma ogromny wpływ na pożądanie seksualne. Ludzie słabo zróżnicowani czują się w trakcie gry wstępnej zranieni i rezygnują z dalszych działań, oskarżają partnera i wycofują się podczas stosunku seksualnego. Osoby te są szczególnie narażone na problemy związane z pożądaniem, ponieważ brak zróżnicowania prowadzi do powstania także innych problemów, takich jak: brak bliskości, brak zaangażowania w trakcie zbliżenia i brak zadowalającej więzi z partnerem. Problem wielu par nie polega na tym, by zwiększyć bliskość w trakcie zbliżenia seksualnego - ich kłopoty związane są z tym, że bliskość znacznie trudniej znieść niż stworzyć. Większe zróżnicowanie zwiększa tolerancję na bliskość - dzięki temu ludzie mogą przestać unikać bliskości, co się zdarza wtedy, gdy zostaje zagrożone (w nieunikniony sposób) odzwierciedlone poczucie tożsamości.

Zasada 4 - Klincz emocjonalny to naturalny, nieunikniony i celowy etap rozwoju trwałych związków.
Problemy z pożądaniem seksualnym mogą wynikać z (albo być przyczyną) ogólnych procesów systemowych zwanych emocjonalnym klinczem (Schnarch, 1991, 1997a). Klincz taki występuje wtedy, gdy oboje partnerzy zajmują zdecydowane stanowiska w jakiejś sprawie i blokują stanowisko drugiej strony. Gdy para tkwi w emocjonalnym klinczu, łatwiej o kolejne konflikty. Każda, nawet najmniejsza różnica zdań nabiera ogromnego znaczenia, postawy się polaryzują i partnerzy z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie oddalają. Mają też wrażenie, jakby się trzymali nawzajem za gardło - nikt się nie godzi na najmniejsze ustępstwa, nikt nie chce przeprosić. Jeden z partnerów (lub oboje) ma poczucie, że zagrożone są jego poczucie integralności, tożsamości oraz wyznawane wartości i nie ma szans na osiągnięcie kompromisu. Małżeństwa, które nie potrafią zrozumieć, na czym polega klincz emocjonalny, i nie potrafią efektywnie wykorzystać tego procesu, często się rozwodzą.
Klincz nie powstaje na skutek braku komunikacji i nie uda się go przezwyciężyć dzięki rozmowie. Podejścia konwencjonalne, które zalecają negocjacje lub ustalanie protokołu rozbieżności, okazują się nieskuteczne, ponieważ spór dotyczy realnych decyzji, a nie omawiania uczuć i wyrażania opinii. Blokada następuje wtedy, gdy pojawiają się problemy z seksem i bliskością, gdy chodzi o pieniądze, dzieci i teściów, w tych sprawach bowiem nie wystarczy ustalić protokołu rozbieżności, trzeba podjąć jakąś decyzję.

Zasada 5 - Uzależnienie od empatii, potwierdzenia, zrozumienia, akceptacji i/lub kompromisu ze strony partnera prowadzi do klinczu emocjonalnego (a w konsekwencji do problemów z pożądaniem).
W związkach zróżnicowanie i klincz są ze sobą ściśle związane. Klincz i problemy z pożądaniem pojawiają się szybciej i przybierają bardziej nasiloną formę w wypadku osób mniej zróżnicowanych. Na przykład partnerzy, którzy uzależniają poczucie własnej wartości od potwierdzenia ze strony innych, często tworzą atmosferę blokady emocjonalnej wokół zagadnień bliskości, dlatego że partner potrzebujący bliskości ma mniejsze szansę na kontrolowanie jej. W efekcie pacjent z silną potrzebą bliskości nie wyjawi niczego, czego pacjent z niską potrzebą bliskości nie wzmocni i nie potwierdzi, zwłaszcza jeżeli gra idzie o wysoką stawkę emocjonalną. Z kolei partner ze słabą potrzebą bliskości nie potwierdzi żadnych wyznań partnera, ponieważ nie chce niczego słuchać i niczego ujawniać. Zestawmy teraz to założenie z faktem, że partner z niewielką potrzebą kontaktów seksualnych zawsze kontroluje częstotliwość zbliżeń seksualnych. Łatwo więc zrozumieć, dlaczego problemy z pożądaniem seksualnym to najczęstsze problemy seksualne par.
Brak szacunku to jedna z najczęściej występujących i najrzadziej omawianych przyczyn słabego pożądania. Ludzie mało zróżnicowani często nie szanują ani samych siebie, ani partnerów (za to, że ci spełniają ich żądania). Osobom słabo zróżnicowanym łatwiej powiedzieć „nie lubię seksu" niż „nie mam ochoty na seks z tobą". Jeśli osoby słabo zróżnicowane przyjmą fałszywe Ja, źle tolerują niepokój towarzyszący próbom wyjaśniania nieporozumień podejmowanym po to, by związek mógł się rozwijać (i dochodzi do emocjonalnej blokady). Zazwyczaj słabnie wtedy pożądanie seksualne i poczucie bliskości. Omawianie zagadnienia wzajemnego szacunku partnerów samo w sobie jest wyzwaniem, dlatego tak rzadko dochodzi do takich rozmów i dlatego są one tak istotne.

Zasada 6 - W naturalnym systemie rozwoju seksualnego, będącego elementem trwałego związku, tolerancja lęku poprzedza redukcję lęku.
Nuda seksualna może doprowadzić do powstania problemów z pożądaniem seksualnym, toteż należy się przyjrzeć rozwojowi normalnej relacji seksualnej. Posługując się terminologią systemową, można powiedzieć, że relacja seksualna zawsze składa się z resztek. Każdy z partnerów może usunąć z relacji to, co go denerwuje, para korzysta z tego, co zostaje (na tym polega tyrania najniższego wspólnego mianownika). Możemy też opisać to inaczej: seks dwojga ludzi odpowiada osiągniętemu przez nich poziomowi rozwoju, zmiana seksualnego status quo (czyli częstotliwości, stylu i znaczenia aktów seksualnych) budzi lęk i podważa odzwierciedlane poczucie tożsamości partnerów. Tygiel seksualny to podejście pomagające pacjentom wykorzystać ten proces do rozwoju i dorastania.
Wydaje się to mało romantyczne i mało erotyczne, ale relacja seksualna rozwija się dzięki temu, że partnerzy tolerują, a nie tylko redukują lęk. Proces ten zaczyna się od pierwszych doświadczeń seksualnych i trwa w miarę jak pojawiają się nowe zachowania seksualne, nowe znaczenia i zmienia się styl. Współczesna terapia seksualna (i małżeńska) od chwili powstania (w dużym stopniu do dziś) wzmacnia przekonanie par, że proces ten powinien się zaczynać od stworzenia poczucia bezpieczeństwa (niski poziom lęku), a nie zmierzać do innych celów.
Wielu ludzi, szczególnie osoby słabo zróżnicowane, chce, by ich związki były stabilne (choć narzekają wówczas na nudę seksualną). Gdy jeden z partnerów wprowadza innowacje do współżycia seksualnego, nie może się spodziewać wzmocnienia, empatii lub wsparcia. Bardziej realistyczna wydaje się reakcja obronna, wyrażająca się na przykład słowami: „Kto cię tego nauczył?!". Nowinki seksualne w trwałych związkach zawsze są wprowadzane przez jedną ze stron i wymagają umiejętności tolerowania lęku. Dlatego właśnie różnicowanie i bliskość budowana na umiejętności wspierania samego siebie są niezbędne, jeżeli chcemy rozumieć i rozwiązywać trudności z pożądaniem seksualnym, unikać nudy i dbać o to, by kontakty seksualne były kontynuowane.

Zasada 7 - Monogamia w związkach słabo zróżnicowanych powoduje, że poziom pożądania seksualnego słabnie.
Monogamia w niezróżnicowanych związkach wzmacnia presję bycia razem (zlanie emocjonalne). Gdy jeden z partnerów czuje się więziony, kontrolowany i pod presją i w reakcji na to przejawia niski poziom pożądania, a drugi z partnerów ma coraz większe oczekiwania, gdyż czuje się niechciany, to powstaje samonapędzające się sprzężenie zwrotne, które zwiększa różnice w poziomie pożądania i prowadzi do klinczu. (Jeżeli drugi z partnerów także czuje mniejsze pożądanie, wówczas para żyje w celibacie). Jeżeli wykorzystamy klincz do zwiększenia zróżnicowania, powstanie zupełnie odmienna dynamika związku monogamicznego, wzmacniająca pożądanie seksualne, sprzyjająca intensywnej bliskości i gorącej namiętności.

Zasada 8 - Niski poziom pożądania seksualnego w parach monogamicznych prowadzi do klinczu.
Niski poziom pożądania seksualnego jest tylko konsekwencją emocjonalnego klinczu. Jednak słabe pożądanie także może prowadzić do takiego klinczu. Dzieje się tak na skutek określonych realiów systemów seksualnych (np. pary nie mogą uzgodnić zakresu swoich rozbieżności) i w wyniku natury sytuacji związanych ze słabym zróżnicowaniem (odzwierciedlone poczucie tożsamości i regulacja lęku przez dopasowywanie się).

Zasada 9 - Klincz emocjonalny i problemy z pożądaniem skłaniają do skoku w nieznane, czyli do podjęcia prób samodzielnego potwierdzania swojej tożsamości i wartości.
Wyjście z klinczu emocjonalnego wymaga, by jeden z partnerów (lub oboje) zrezygnował z oczekiwań, że druga osoba będzie go akceptować i okazywać mu wzajemność i by zdecydował się na skok w nieznane polegający na potwierdzaniu samego siebie nawet wtedy, gdy partner go nie akceptuje lub jawnie deprecjonuje. Niekomfortowa sytuacja w klinczu zachęca do przechodzenia od bliskości opartej na potwierdzaniu ze strony innych do bliskości opartej na samopotwierdzaniu (i do większej zdolności do bliskości oraz głębokiego pożądania). Poza tym dobre samopoczucie, będące efektem skoku w nieznane i wyjścia z klinczu, jest samo w sobie potężnym afrodyzjakiem.
Skok w nieznane w wypadku problemów z pożądaniem seksualnym zdarza się wtedy, gdy jeden z partnerów: (1) przestaje odnosić do siebie brak zainteresowania seksualnego ze strony partnera lub jego skargi, (2) poważnie podchodzi do tego, że partner odczuwa dyskomfort, (3) pozwala sobie na to, by widzieć siebie jako osobę zasługującą na pożądanie i/lub (4) odmawia zaakceptowania Problemy dotyczące pożądania (lub zmiany) seksualnego status quo. Partner przeżywający silniejsze pożądanie może się na przykład nie zgodzić na brak seksu lub na jego słabą jakość, ale jednocześnie może zrezygnować z ciągłego nakłaniania drugiej osoby do tego, by się zmieniła. Może się także zdarzyć, że partner odczuwający słabsze pożądanie odmówi seksu, na który nie ma ochoty, ale nie będzie oczekiwać, że partner natychmiast odejdzie.
Brak zgody na seks - podobnie jak na zachowywanie celibatu - może być próbą stworzenia autonomicznego poczucia tożsamości w ramach relacji (czyli zróżnicowania). Jednak każda z tych postaw może tak naprawdę świadczyć o pseudozróżnicowaniu - mogą to być pozorne ruchy tak naprawdę wynikające z emocjonalnego zlania i zapożyczonego funkcjonowania . Ani okazywanie wysokiego pożądania, ani niskie pożądanie nie jest z definicji słuszne. Ludzie mogą zwiększyć różnicowanie nawet wtedy, gdy się całkowicie mylą w jakiejś sprawie (płacą za swoje błędy).

Zasada 10 - Problemy z pożądaniem ujawniają się wtedy, gdy stopień, w jakim partnerzy są dla siebie nawzajem ważni, przewyższa ich poziom zróżnicowania.
Teza ta zaprzecza obiegowej opinii, że słabe pożądanie to wynik obojętności, braku zaangażowania emocjonalnego lub troski. Gdy z upływem czasu partner staje się coraz ważniejszy - nawet jeżeli nie jest lubiany - coraz trudniej jest potwierdzać swoją wartość w obliczu jego niezadowolenia lub braku zainteresowania. Coraz trudniej też wprowadzać innowacje seksualne, poszerzać repertuar zachowań seksualnych, osiągać wyższy poziom erotyzmu, większą namiętność, bliskość - a wszystko to powoduje osłabienie pożądania. Gdy partner staje się dla człowieka ważniejszy niż własne Ja, prowadzi to albo do mniejszego pożądania (np. lęku przed stratą albo dominacją), albo też do kompulsyjnego pożądania (np. osaczanie partnera). Pozorna obojętność partnerów jest odzwierciedleniem ich próby zabezpieczenia się przed coraz większym wpływem drugiej osoby; ich wzajemna reaktywność odzwierciedla raczej emocjonalne zlanie niż obojętność. Może do tego dojść już w najwcześniejszych fazach związku osób słabo zróżnicowanych (np. rozpoczęcie wspólnego życia, zaręczyny).

Zasada 11 - Utrzymanie pożądania seksualnego w czasie trwania związku wymaga ciągłego rozwoju osobistego (zróżnicowania) i dlatego właśnie pożądanie w długotrwałych związkach często zanika.

Gdy stopień, w jakim partnerzy są dla siebie ważni, przewyższa ich poziom zróżnicowania (ich relacje z sobą samym), możliwe są tylko cztery rozwiązania - a wszystkie one wpływają na pożądanie seksualne. Można: (1) dominować nad partnerem, (2) podporządkować się partnerowi, (3) wycofać się fizycznie lub emocjonalnie ze związku albo (4) zwiększyć stopień zróżnicowania. Te cztery możliwości ujawniają się, gdy jeden z partnerów w emocjonalnie zlanej parze zaczyna się różnicować.
Partner czujący silne pożądanie musi wybrać jedną z tych czterech opcji, zanim zdecyduje się na skok w nieznane. Podobnie, gdy partner o silnym poziomie pożądania odmówi zaakceptowania seksualnego status quo (co zawsze wiąże się z naleganiem na seks), partner o słabszym poziomie pożądania ma do wyboru także cztery możliwe opcje: (1) naleganie, by druga osoba zrezygnowała ze swoich seksualnych roszczeń, krzyk, kłótnia, grożenie rozwodem lub załamaniem nerwowym, (2) rezygnacja, co zazwyczaj prowadzi do uprawiania seksu pod presją i bierno-agresywnego wycofania, (3) oddzielne sypialnie, oddzielne sprawy, nadmierne zaangażowanie się w sprawy dzieci/rodziców/zawodowe albo (4) niezbędna konfrontacja ze sobą, samouspokajanie i samoregulacja umożliwiające wzrost pożądania.
Tego rodzaju wymuszone systemowe dylematy to tygle - wbudowane w trwałe związki poważne testy poczucia tożsamości i wewnętrznej spójności. Nie wszystkie tygle mają charakter seksualny. Jednak jak pokazuje poniższy przykład , tygle towarzyszące problemom z pożądaniem seksualnym mogą się okazać ważnym narzędziem umożliwiającym osobisty rozwój, zwiększającym pożądanie, namiętność, erotyzm, pogłębiającym bliskość i miłość.
Ostatnio edytowano 21 listopada 2010, 21:24 przez Sławomir, łącznie edytowano 5 razy
Sławomir
 
Posty: 802
Rejestracja: 01 lipca 2008, 19:02
Lokalizacja: Poznań

Wróć do ustawienia hellingerowskie - metodologia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron